Nie ma granic wyobraźni – rozmowa z Wojciechem Muszelskim z ITD Collection

Rękodzieło, w tym decoupage, ostatnimi czasy stało się bardzo popularne. Dzięki temu sami możemy wykonać przepiękne przedmioty, które ozdobią każde wnętrze. Poza satysfakcją, że zrobiliśmy je osobiście, cieszy również fakt, że są one całkowicie unikalne, niepowtarzalne. O tej gałęzi rękodzielnictwa porozmawiałam z Panem Wojciechem Muszelskim z firmy ITD Collection. Opowiedział on o pasji, projektach, funkcjonowaniu firmy, ale również trosce o bezpieczeństwo swoich klientów w sieci.
BI: Czym zajmuje się Państwa firma?
WM: Pytanie jest o tyle ciekawe, że zupełnie inaczej odpowiadałbym na nie jeszcze pół roku temu, inaczej odpowiadałbym na początku marca, a jeszcze inaczej odpowiem na nie dzisiaj, w trakcie pandemii. W tej chwili projektujemy, produkujemy i sprzedajemy w zasadzie wyłącznie artykuły dla rękodzieła, dla hobbystów. W szczególności są to papiery i różne materiały, akcesoria do używania w takich technikach, jak decoupage, scrapbooking, mix media i jeszcze kilku innych pomniejszych. Skupiamy się na papierach, bo papierami zajmujemy się od bardzo, bardzo dawna – od samego początku istnienia firmy. Na tym znamy się najlepiej. W tym momencie zajmuje nam to w zasadzie całą naszą energię i wszystkie działania skupiły się właśnie w tę stronę. Efekt jest taki, że większość firm w tej chwili ratuje się przed skutkami pandemii, a my działamy dla hobbystów, ludzi dla których decoupage, scrapbooking jest pasją i jest sposobem na normalne funkcjonowanie, na odreagowanie, relaks, na wszystko to, co daje hobby i pasja. My pozwalamy im tą pasją się w tym momencie zajmować. Dostarczamy materiały, produkty, inspiracje – wszystko, co możemy robić. Co ważne, od wielu lat nie ograniczamy się do rynku polskiego. Działamy maksymalnie globalnie, jak się tylko da. Wysyłamy swoje produkty do ponad 60 krajów świata, na 4 kontynenty. Jest to duża skala naszego działania i kontaktów z klientami oraz trendów, które zarówno my obserwujemy, jak i my narzucamy.
BI: Czy może Pan wytłumaczyć co oznaczają te terminy jak np. scrapbooking czy decoupage i jakie ciekawe przedmioty można wykonać za pomocą tych technik?
WM: W jednym zdaniu można powiedzieć, że scrapbooking czy decoupage są to techniki ręcznego ozdabiania różnych przedmiotów za pomocą gotowych wzorów drukowanych na papierze. Istotną rzeczą jest to, że odkrywając pojęcie decoupage, wielu ludzi może być zaskoczonych. Zazwyczaj ozdabiane są przedmioty codziennego użytku, takie jak chusteczniki czy herbaciarki, przedmioty zdobiące naszą przestrzeń, jak ramki obrazków czy zdjęć, wazony, świeczniki itp. Zdobione naszymi wzorami mogą być np. płytki ceramiczne, które można potem używać jako podstawki pod kubki z kawą lub nawet wykleić nimi ścianę w niepowtarzalny sposób. Takie zastosowania nie są oczywiście powszechne, ale zdarzają się. Klienci wysyłają nam zdjęcia prac z przedmiotami, które nas samych czasami zaskakują. Nie ma granic wyobraźni, nie ma granic odnośnie wykorzystania papieru do decoupage czy scrapbookingu. Wszystko zależy od tego, co jesteśmy w stanie sobie wymyślić, zaprojektować w głowie i wykonać. Jest to tylko kwestia skali i chęci. Śmiesznym przykładem jest odnowienie za pomocą papierów do decoupage młotka i śrubokręta przez sąsiadkę dla sąsiada. Widzieliśmy decoupagowe samochody, meble, ściany, lampy, a nawet buty, najróżniejsze przedmioty codziennego użytku, ale też niecodziennego. Wymieniać można bez końca. Kilka miesięcy temu wprowadzaliśmy pomysł ozdabiania etui na telefony komórkowe, co się bardzo spodobało i spotkało z niesamowitym oddźwiękiem, ponieważ każdy chce mieć zindywidualizowany telefon. Kolejnym trendem, o którym można wspomnieć jest ozdabianie książek. Ludzie, którzy lubią do pewnych książek wracać, ozdabiają sobie okładki, tak, żeby miały one kawałek ich duszy, nie tylko duszy autora. Moim zdaniem jest to wspaniałe. Ten „świat” jest bardzo zróżnicowany, arcyciekawy.
Warto wspomnieć też o tym, że część narzędzi potrzebnych do tego hobby wszyscy używamy w domu, tak jak np. suszarka do włosów (potrzebna do suszenia lakierów utwardzających) czy żelazko (do naniesienia złoceń). Niekonieczne trzeba mieć specjalny laminator czy nagrzewnicę, można sobie poradzić przy pomocy sprzętu, który jest w każdym domu.
BI: Rozumiem, że Państwa oferta jest skierowana dosłownie do każdego, niezależnie od szerokości geograficznej?
WM: Tak, tak. Zaopatrujemy zarówno klientów indywidualnych, tych drobnych, pojedynczych – Janów Kowalskich, jak i John’ych Smithów, którzy kupują po 3 papiery, po 5 – do jednego, konkretnego przedmiotu – do jego zdobienia i spędzania przy tym wieczoru. Zaopatrujemy małe warsztatownie, osoby, które wytwarzają i ozdabiają przedmioty i z tego żyją. Dostarczamy również produkty większym podmiotom, takim jak sklepy i małe hurtownie, aż po mega hurtownie, które z kolei zaopatrują całe kraje. Nasza rozpiętość jest w zasadzie pełna. Od najmniejszego klienta po największego, niezależnie od kultury w której człowiek żyje, niezależnie od języka, którym się posługuje. Zawsze możemy znaleźć jakiś wspólny język i formę. Są to maile czy komunikatory. Poza tym większość naszych produktów działa do klientów obrazem: grafiką, kolorem, kompozycją. To znacznie ułatwia nam komunikację i zrozumienie z nimi.
BI: Mam wrażenie, że podstawą, fundamentem komunikacji jest właśnie ten obraz. Przechodząc do kolejnego pytania – jak długo Państwo działają?
WM: To ciekawe, bo 2 tygodnie temu (nawet niecałe) obchodziliśmy 22-gą rocznicę oficjalnego założenia naszej spółki. W związku z tym mieliśmy świętowanie i uczciliśmy to oczywiście z naszymi klientami – była akcja nagradzania ich przez cały weekend. Bo to właśnie dla nich to wszystko robimy. Tak naprawdę działamy już ćwierć wieku. Dokładnie 25 lat. Od początku zajmujemy się papierem.
BI: Bardzo pokaźny wynik. Jakie ciekawe projekty, pomysły Państwo realizujecie?
WM: Tutaj mam chyba największą zagwozdkę. Tak naprawdę w tej chwili nasze mini kolekcje ukazują się co kilka dni. Niemalże co tydzień. Każda taka mini kolekcja to jest osobny temat. Zawsze jest ona poświęcona jakiejś konkretnej tematyce. Każdy z tych tematów jest osobnym bytem. One czasami się zazębiają z poprzednimi, czasami nie. Czasem cofamy się o ileś kolekcji, a niekiedy wymyślamy zupełnie nowy temat. Każda z tych mini kolekcji jest przygotowywana z taką samą starannością. Są ich w tej chwili dziesiątki, jeśli nie setki. Myślę, że trzeba podejść do tego pytania najbardziej ogólnie, jak się da. Jeśli chodzi o ciekawe pomysły – należy wspomnieć o tym, że od lat promujemy kilkudziesięciu współczesnych polskich artystów – są to graficy i malarze. Za ich zgodą publikujemy papiery z ich pracami, oczywiście wraz z informacją o tych twórcach. Sprzedając nasze papiery do ponad 60 krajów, na kilku kontynentach – pomagamy im w promocji, w reklamie ich twórczości. Krótko mówiąc, pomagamy im sprzedawać ich dzieła. Oczywiście w każdym przypadku rozwija się to indywidualnie, raz są to wzory na pojedynczy papier, innym razem – cala seria papierów. Co ważne, artyści nie stawiają ograniczeń co do komercyjnego wykorzystania później tych papierów. Jest to istotne, ponieważ nasi klienci również ozdabiają przedmioty na sprzedaż. Natomiast korzyść jest obopólna. Oczywiście dla nas, bo sprzedajemy te papiery, ale również dla artystów. Dochodzą do nas sygnały, że po prostu podnoszą ceny związane ze sprzedażą swoich dzieł. Najbardziej spektakularna była rozmowa z jednym z nich. Odkąd zaczęliśmy produkować papiery z jego pracami, był zmuszony podnieść ceny swoich obrazów o 100%, ponieważ nie był w stanie nadążyć za popytem, który mu się nagle zwiększył. Mamy ogromną satysfakcję z tej współpracy. To właśnie jest jeden z takich dużych projektów, które już dłuższy czas realizujemy. Ciągle nawiązujemy nowe znajomości z kolejnymi twórcami.
Innym dużym projektem jest współpraca z muzeami. Współpracowaliśmy już z Muzeum Miasta Łódź. Byliśmy nawet jednym ze sponsorów tej instytucji, co nas napawało dumą, bo jesteśmy wszyscy łodzianami. Realizowaliśmy także wspólne działania z Muzeum w Łowiczu. Ta współpraca (z Muzeum w Łowiczu) chyba jest najciekawszym przykładem. Pracownicy Muzeum bardzo starannie przygotowali się do tego i wyselekcjonowali kilkadziesiąt eksponatów ze swoich zbiorów dotyczących wycinanek łowickich. Udostępnili nam skany, a my opublikowaliśmy je na naszych papierach. Fantastyczne jest to, że papiery z tymi wzorami pojawiają się w zamówieniach z tak odległych miejsc, jak Japonia, Grecja czy Stany Zjednoczone. Ludzie z zupełnie innych kultur zachwycają się naszymi papierami do decoupage z wycinankami łowickimi, z polską sztuką ludową. Im się to podoba, chcą to kupować, chcą tym ozdabiać przestrzeń wokół siebie. To jest niezwykła satysfakcja i wielka radość dla nas.
BI: Rzeczywiście czymś wspaniałym jest promowanie Polski w bardzo odległych zakątkach świata.
WM: Realizujemy też drobne projekty, które nie przekładają się na naszą sprzedaż. Od lat wspieramy instytucje, do których uczęszczają nasze dzieci – to były przedszkola, potem szkoły, ciągle się to rozwijało. Szybko zadaliśmy sobie pytanie, dlaczego mamy pomagać tylko szkołom, w których uczą się nasze dzieci? Przecież szkół jest mnóstwo. Od lat więc oferujemy darmowe warsztaty, które organizowane są przez szkoły, czy też świetlice, przez różne instytucje kulturalne, domy kultury itp. Jeżeli tylko gwarantują nam, że warsztaty są darmowe i są organizowane dla dzieci, to my to wspieramy i przekazujemy bezpłatnie materiały. Przez kilka lat zaopatrzyliśmy już kilkaset szkół czy świetlic w paczki na takie zajęcia i zamierzamy to robić dalej.
BI: Na czym polega Państwa konkurencyjność?
WM: Najważniejszą naszą cechą, która odróżnia nas od innych producentów papierów do decoupage i scrapbookingu jest to, że u nas każdy wzór można kupić zawsze. To jest absolutnie niespotykane. Zwyczajnie większość producentów, a już na pewno wszyscy dystrybutorzy, absolutnie nie są w stanie czegoś takiego zagwarantować swoim klientom. My nie dość, że to deklarujemy, to jeszcze dotrzymujemy słowa. I tak jest u nas od początku, odkąd zajmujemy się tą działką. Oferujemy każdy z papierów, a mamy już ponad 3 tysiące wzorów, na kilkunastu różnych rodzajach i wielkościach. Każdy z tych wzorów można dzisiaj zamówić i jutro albo pojutrze wyjdzie od nas paczka z tymi właśnie wzorami. To jest to, co tylko nieliczni producenci są w stanie zaproponować, chociaż szczerze mówiąc nie spotkałem się dotąd, żeby ktoś tak obiecywał i deklarował.
BI: Rozumiem, że gdybym chciała zamówić wzór np. sprzed 10 lat to będzie to możliwe u państwa?
WM: Tak. Wszystkie wzory są na naszej stronie internetowej. Wystarczy włożyć do koszyka, dokończyć zamówienie i na pewno przesyłka przyjdzie.
BI: Przeczytałam, że Państwa pasją jest papier. Czy mógłby Pan rozwinąć to stwierdzenie, opowiedzieć mi o tym?
WM: Zajmujemy się produktami z papieru już 25 lat, od samego początku. Przez ten czas siłą rzeczy zdobyliśmy masę doświadczeń, zetknęliśmy się z najróżniejszymi gatunkami papieru, rodzajami, fakturami. Poznaliśmy to na wszystkie możliwe sposoby. Hasło, że naszą pasją jest papier, powstało jeszcze wtedy, gdy jednym z naszych głównych produktów były zaproszenia ślubne. Staraliśmy się zawsze robić coś inaczej i specjalnie, realizować projekty dla klientów, których inni nie chcieli się podjąć. Trudne, wymagające, opierające się o techniki, których inni nie chcieli albo już nie potrafili robić – specjalne tłoczenia, złocenia, wycinanie. Wiele naszych zaproszeń, kartek, opartych było na ręcznym wykańczaniu, oklejaniu, wiązaniu. Ciekawostką jest, że my jako pierwsi wprowadziliśmy w Polsce zaproszenia ślubne wiązane wstążeczkami. Pewnie mało kto wie, ale to właśnie my wymyśliliśmy takie rozwiązanie i bardzo szybko nauczyliśmy się to robić. Jedne ze sposobów wiązania wymyślone były przez moją córkę. Tych sposobów oczywiście wymyśliliśmy wiele. Ta pasja narodziła się właśnie wtedy i rośnie z nami przez wiele lat. Przekształca się, choć bazuje na tym samym – jak to się mówi: „przedmioty z papieru kręcą nas”.
Znamy się na papierze, potrafimy się nim posługiwać i wypuszczamy coraz fajniejsze papierowe produkty.
BI: Rozumiem, że żadne wyzwanie nie jest Państwu straszne. Przeczytałam również, że papier do scrapbookingu jest w 100 procentach ekologiczny, myślę, że warto byłoby to podkreślić.
WM: Tak, zawsze pracowaliśmy tylko z „pewnymi” dostawcami papierów. Pewnymi, w sensie pewności pochodzenia tych papierów. Nie szukamy okazji, żeby tylko zbić cenę. Zależy nam na tym, żeby nasze produkty były bezpieczne i w maksymalnym stopniu ekologiczne, najbardziej, jak tylko jest to możliwe. Żyjemy w środowisku i wiemy, że wszystko, co robimy wpływa na nie. Jest to dla nas bardzo ważne. Papiery od markowych dostawców mają certyfikaty, które są potwierdzone. Mamy tego pewność, dlatego możemy opublikować taką informację. Piszemy, że papier jest w 100% z recyklingu i faktycznie tak jest.
BI: Gdzie szukają Państwo inspiracji do swoich projektów? Poza artystami, o których wspomniał Pan wcześniej, jakie jeszcze są źródła tej inspiracji?
WM: Tak naprawdę to tutaj trzeba by przeprowadzić zupełnie osobny wywiad z naszą projektantką (a prywatnie moją żoną) – Sylwią Jankowską-Muszelską. Warto powiedzieć o tym, że jesteśmy firmą rodzinną od samego początku. To są dwa małżeństwa – moja żona jest siostrą naszego wspólnika, także jesteśmy powiązani dość mocno. Firma się rozwija tak, jak rozwijają się nasze rodziny i to jest po trosze nasza historia. Na początku pojawiły się zaproszenia ślubne, potem na świecie pojawiły się nasze dzieci, więc rozwinęliśmy nasz asortyment papierowy o zaproszenia na chrzest, komunię. Potem dzieci poszły do szkół, pojawiła się potrzeba drukowania dyplomów i wspierania tych szkół, więc trzeba było zrobić całą kolekcję (nigdy nie wypuszczaliśmy pojedynczych produktów, tylko od razu całe kolekcje). Następnie były zaproszenia na bale gimnazjalne, rozszerzyło się to również o studniówki. Niezależnie od tej działki poświęconej biznesowi, którą od samego początku rozwijaliśmy – zaczynając od wizytówek poprzez całe kolekcje kart biznesowych, świątecznych, zaproszeń jubileuszowych dla biznesu, certyfikatów biznesowych – ta druga część rozwijała się wraz z naszymi dziećmi.
Wracając do inspiracji – przez te wszystkie lata inspirowało nas życie, to jak się ono zmieniało. Natomiast o inspiracje do projektów (do papierów do decoupage czy scrapbookingu) trzeba by było zapytać Sylwię. Z jednej strony jest to Jej wrażliwość, Jej otwartość na świat, Jej oczy, które widzą – analiza. To jest ciągłe poszukiwanie nowych tematów, wsłuchiwanie się w potrzeby rynku. Wszystkie sygnały od klientów – od klientów „zza ściany” i od klientów z innych kontynentów. To są podpowiedzi od wspomnianych wcześniej Janów Kowalskich i Johnów Smithów. Z drugiej strony od warsztatowni, czy mistrzyń decoupagowych, od hurtowników. Wszystko razem łączy się u nas w jeden kanał. Oczywiście jest też śledzenie trendów na YouTube, Instagramie, Facebooku. Wszystko razem. Oczywiście pojawiają się tam pomysły, takie jak chociażby pomysł na to, żeby pokazać polską wycinankę, wchodząc we współpracę z Muzeum w Łowiczu, czy pokazać przedmioty, które są eksponowane na co dzień w Muzeum Miasta Łodzi. Myślimy również o współpracy z Muzeum Włókiennictwa w Łodzi i wielu, wielu innych.
BI: Czy działają Państwo w internecie?
WM: Tak. W tym momencie, w trakcie pandemii działamy w zasadzie tylko i wyłącznie w internecie. Na szczęście my proces przenoszenia się do internetu rozpoczęliśmy wiele lat temu, także pandemia w żaden sposób nie spowodowała, że musieliśmy zmienić nasz model funkcjonowania. Przypomnę, że sprzedajemy aż do 60 krajów świata, a więc nie da się inaczej. Właśnie sprzedaż internetowa pozwala nam na działanie w takiej skali, biorąc pod uwagę, że nowości publikujemy co tydzień. Podstawą naszej działalności internetowej jest nasza strona internetowa https://itdcollection.com/. Jest ona naszym sklepem i przez nią przechodzą wszystkie zamówienia, zarówno klientów indywidualnych, drobnych sklepów, jak i największych hurtowni. Ale przed pandemią działał aktywnie nasz stacjonarny salon kreatywny ITD Collection, w którym nawet 2 razy w tygodniu odbywały się warsztaty. Zapraszaliśmy mistrzynie decoupage, scrapbookingu i innych technik, nie tylko z Polski, ale również z całej Europy. Mamy nadzieję, że do naszego salonu wrócą nasi klienci, jak już będzie taka możliwość. Teraz jednak wszystko toczy się w internecie – nasze działania można śledzić na profilu na Facebooku, na naszej grupie Razem z ITD Collection, na Instagramie. Komunikacja z klientami następuje właśnie poprzez pocztę elektroniczną i komunikatory.
BI: Rozumiem, że strona jest na bieżąco uaktualniana i jest wrzucane dużo nowości?
WM: Tak, to jest stała praca, którą na bieżąco wykonujemy. Poprawiamy stare wpisy, publikujemy nowe. Na stronie jest 7.200 produktów.
BI: Dziś dużo się mówi o RODO, Czy Państwo również są zgodni z wymogami Rozporządzenia?
WM: Oczywiście, mamy wyznaczonego Inspektora Ochrony Danych (IOD), który wdrożył w naszej firmie odpowiednie procedury, przeszkolił pracowników ale również – a może przede wszystkim – właścicieli firmy. Nasz Inspektor uświadomił nam potrzeby i skalę problemów z tym związanych oraz wachlarz rozwiązań, które należało wprowadzić. Jest to bezcenne, szczególnie w czasach, gdy nasi klienci są coraz bardziej świadomi i tej świadomości oczekują od firm, które realizują ich zamówienia. Podwójnie ważne jest, żeby mieć świadomość co to jest RODO, jak spełniać te wszystkie warunki, posiadając dane naszych klientów. Wyznaczony IOD na bieżąco nas wspiera w przypadku pytań klientów oraz w każdej sytuacji, w której przetwarzamy dane osobowe.
BI: Czy jest tyle pracy, aby było to pełen etat?
WM: Na szczęście nie. Zdecydowaliśmy się na eksperta ze spółki Checkbox, która świadczy takie usługi dla takich podmiotów jak nasza firma. W ten sposób mamy profesjonalne wsparcie za rozsądne pieniądze.
BI: Skoro mówimy o pieniądzach – czy mają Państwo w planach jakieś ciekawe promocje dla swoich klientów?
WM: Tak, oczywiście. Jednak nie mogę ich zdradzić, ponieważ promocje ogłaszane są nagle i niespodziewanie. Trzeba śledzić nasz profil na Facebooku, wtedy zawsze jest się na bieżąco. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że te promocje pojawiają się ciągle. W tej chwili nie ma tygodnia, w którym nie byłoby jakiejś akcji, w której można otrzymać atrakcyjną nagrodę, albo dostać jakiś bonus lub rabat. Działamy tu bardzo aktywnie. Regularnie staramy się dopieszczać naszych klientów. Zdradzę, że do każdego zamówienia, każdej przesyłki dokładamy dodatkowo materiały adekwatne do tego, co dany klient zamówił. Nasi stali klienci doskonale już o tym wiedzą i kochają ten zwyczaj. Natomiast wspaniałe są dla nas wiadomości od klientów, którzy zamówili u nas coś po raz pierwszy i po raz pierwszy otrzymali paczkę od nas. Bardzo lubimy odczytywać takie wiadomości – czasami są to video wiadomości, czasami są to wiadomości ze zdjęciami, czasami prezentacje na mediach społecznościowych, jak ktoś otwiera paczkę od nas i jakim zaskoczeniem są dodatkowe materiały, tzw. „gratisy”, które dokładamy do zamówień.
BI: Dziękuję za ciekawą rozmowę.
WM: Dziękuję również.